„Latające dywany” – Ewa Mierzejewska

Autor: Ewa Mierzejewska

Tekst ukazał się na blogu Ewa & wnętrze.

Nieważne, co sądzisz o dywanach. Po spotkaniu z Tomaszem Polońskim i tak najprawdopodobniej twój stosunek do nich się zmieni. Tak było ze mną i kilkoma moimi znajomymi. Z opowiadań naocznych świadków wiem, że podobnie reagowali wszyscy, którzy odwiedzili stoisko należącej do Polońskiego firmy Sarmatia Trading w mojej STREFIE DESIGNU ewa & wnętrze na Targach Dom Inteligentny w kwietniu tego roku.


Na co dzień Tomasza można spotkać w showroomie Sarmatii w Warszawie (adres: Siedmiogrodzka 1, wejście od Karolkowej). Wnętrze jest przestronne, dobrze oświetlone. Dosłownie wszędzie leżą, wiszą i stoją zwinięte w rulony dywany. Od ich liczby można dostać zawrotu głowy, nie wiadomo, na co najpierw patrzeć… Ale i tak najważniejsza jest niezwykła atmosfera tego miejsca.


Właściciel Sarmatii o dywanach potrafi opowiadać długo, ciekawie i z pasją. Zwykle snuje swą opowieść w taki sposób, że chcąc nie chcąc wchodzimy wraz z nim w nieco inną rzeczywistość. Barwne kobierce zaczynają żyć. W wyobraźni widzimy dalekie kraje i mistrzów, którzy cierpliwie tkają fantazyjne wzory.


Dzięki kilku rozmowom z właścicielem Sarmatii dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy na temat technik, pochodzenia, jakości i rodzajów dywanów. Oczywiście daleko mi do jego eksperckiej wiedzy, ale na każdy dywan patrzę już inaczej niż kiedyś. I już nigdy nie zdziwi mnie fakt, że dywan może kosztować tyle co luksusowy samochód.


Tomasz Poloński założył swoją firmę Sarmatia Trading w 2014 roku. Wcześniej przez kilkanaście lat pracował w „dywanowym biznesie”. Jak sam mówi, w pewnym momencie zauważył lukę na rynku. Uznał, że brakuje salonu z dywanami, w którym nawet najbardziej wymagający klient mógłby otrzymać rzetelną informację, szczerą pasję sprzedawcy i profesjonalną obsługę jednocześnie. I przede wszystkim – żeby mógł kupować oryginalne orientalne dywany na najwyższym światowym poziomie.Dla założyciela firmy kluczową sprawą było wprowadzenie na polski rynek niepowtarzalnych dywanów sygnowanych przez najsłynniejszych projektantów. Teraz to wszystko stara się zapewnić swoim klientom w Sarmatia Trading. Firma specjalizuje się w dywanach tradycyjnych, wyrabianych ręcznie z naturalnych materiałów. Są to przede wszystkim dywany perskie (obecny Iran).

W Sarmatii od początku stawia się na uczciwość wobec klienta. Dlatego każdy dywan jest wcześniej dokładnie sprawdzany i certyfikowany. To ważne, gdyż nie znając się dobrze na rzeczy, łatwo można paść ofiarą oszustwa: kupić podróbkę oryginalnego tabriza (Tabriz – nazwa miasta w Persji, od niej pochodzi nazwa słynnych dywanów). Albo zapłacić majątek za dywan wiskozowy przedstawiony jako jedwabny… Sprzedawcy w Sarmatii tłumaczą cierpliwie swoim klientom, na co zwracać uwagę, kupując drogi dywan. Dzielą się swoją wiedzą, uczą, jak odróżnić cenny nabytek od taniej fałszywki. To zawsze ciekawa lekcja.

Wiele dywanów w Sarmatii to perełki dla koneserów. Tak piękne i doskonałe pod względem jakości, jak te sprzedawane w najlepszych galeriach w Londynie, Nowym Jorku czy Dubaju. To prawdziwe dzieła sztuki, które traktować można jako lokatę kapitału. Dzieła ponadczasowe, odporne na zmieniające się trendy.

Mnie najbardziej zachwycają dywany jedwabne, o wyrafinowanych deseniach i cudownie gładkiej, lekko połyskliwej powierzchni. Gdybym miała taki dywan, chyba raczej powiesiłabym go na ścianie – zgodnie z sarmacką tradycją zdobienia ścian kilimami. (Pamiętacie słynne arrasy wawelskie?)


Oczywiście poszukiwacze dekoracyjnych dodatków do wnętrz i dywanów w przystępnych cenach też znajdą w Sarmatii coś dla siebie, np. dywany pakistańskie (tzw.. Buchara). Dużym powodzeniem w showroomie cieszą się modne patchworki – dywany zszywane z wielu kawałków – i dywany vintage, czyli te celowo przecierane i postarzane.



Wśród dywanów typu vintage w Sarmatii na uwagę najbardziej zasługują jednak te luksusowe, tkane ręcznie z perskiej wełny, jedwabiu lub włókna bambusowego. To dywany Alego Oskui, nagradzane na międzynarodowych targach. Jak na dywany vintage (czyli przecierane), są bardzo przyjemne w dotyku, mają wyjątkowo szlachetną fakturę.


Fanom nowoczesności spodoba się także kolekcja „Tufenkian Artisan Carpets”, dla której inspiracją jest natura: zachmurzone niebo, skały, drewno itp. To dobra propozycja dla osób, którzy wybierają produkty zgodne z zasadami Fair Trade. Projektant James Tufenkian angażuje się także w różne akcje społeczne, np. buduje szkoły i szpitale w Nepalu.


W ofercie Sarmatii pojawiły się ostatnio dywany nowoczesne „Urban Fabric Rugs” projektowane przez Łukasza Kosa. Ich wzory to plany miast w wersji 3D. W showroomie można zamówić egzemplarz z dowolnie wybranym planem miasta, we wskazanym kolorze (Sarmatia jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie to możliwe). Ale oczywiście na stanie są też gotowe dywany z tej serii.


Co ciekawe, w Sarmatii można też zamawiać inne dywany na wymiar – przygotuje go jedna z manufaktur współpracujących z firmą. Wśród innych usług oferowanych przez Sarmatię są też wypożyczenie dywanu (np. na jakąś ważną imprezę), pranie i konserwacja.

Na koniec ciekawostka. Sarmatia Trading angażuje się w promowanie kultury irańskiej. Co pewien czas w showoroomie organizowane są wystawy sztuki tego regionu i koncerty muzyczne. Ponadto firma wspiera jako sponsor nietypowe akcje. Na przykład wyprawę badawczą w Himalaje albo… budowę bazy księżycowej pod Tarnowem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *